Jak wygląda blokada Facebooka oraz w jaki sposób wpływa na blog? Gdzie kierować swoich odbiorców i w jaki sposób się z nimi komunikować!

Poniższy artykuł zawiera fragment rozdziału jednego z moich e-booków. Chciałbym podzielić się z Tobą swoimi najważniejszymi spostrzeżeniami i lekcjami, które wiążą się z blogosferą. Liczę, że kiedyś się spotkamy i będziemy mogli porozmawiać o tym w cztery oczy, dziś odsyłam Cię do komentarzy lub kontaktu. Będzie miło mi zamienić z Tobą, chociaż w taki sposób kilka słów. Nie przedłużając, jak to było z blogowaniem i na co musimy się przygotować? W moich blogowych działaniach, nastąpiła blokada Facebooka, która narzuciła mi radykalne zmiany w sposobie komunikowania się z odbiorcami.

Blogowanie jako styl życia?!

Wybierając tę drogę, nie spodziewałem się, że nastąpi coś, co kiedyś wyśmiewałem. Gdy słyszałem, że bycie blogerem to styl życia, wybuchałem śmiechem. Tylko należy pamiętać, że to prawda! 1 września obchodziłem 9 urodziny blogowania. Droga, jaką przeszedłem, była dla mnie bardzo pouczająca. Gdy dzisiaj piszą do mnie młodzi i początkujący blogerzy, szczypię się w ramię, aby sprawdzić, czy to nie sen. Dlaczego to dla mnie takie nieprawdopodobne?

Pierwsze chwile i popełniane próby

Napisanie pierwszego postu wydawało mi się formalnością. Okazało się, że z każdym kolejnym oczekiwania rosną, a słowa krytyki zdarzały się coraz częściej. Gdy osoby chcące podzielić się swoimi wnioskami zaczęły być zakrzykiwane przez hejterów, nagle narodziła się potrzeba walki z tym zjawiskiem. Chociaż starsi blogerzy powtarzali mi, żebym nie przejmował się, bo kiedyś wszystkiego się nauczę, przejmowałem się tym i szlifowałem warsztat pisarski. Dziś na te teksty patrzę z przymrożeniem oka, ciesząc się z postępów i zerkając w przyszłość, aby stawać się w tym jeszcze lepszy.

Tworzenie pierwszych blogów polegało na popełnianiu błędów, aby wyciągać wnioski i się uczyć. Jeden blog powstawał, a po nim kolejne. Każdy mnie czegoś nauczył, pomagając wchodzić coraz wyżej. Byłem przekonany, że w każdej branży można dojść do samego szczytu wiedzy, gdzie nie da się wejść wyżej. Blogosfera wciąż się zmienia, pojawiają się nowe praktyki, wymogi oraz oczekiwania. Zachodzi wiele zmian, za którymi trzeba nadążyć i wciąż się uczyć. My blogerzy czasem dostajemy mocno w twarz i musimy mieć siłę i sposób, aby się podnieść. Tak się stało tuż przed 9 urodzinami blogowania. Nie spodziewałem się, że jedna blokada zmieni tak wiele.

Szybki strzał i jeszcze szybsza reakcja

Już w 2017 roku ostrzegano i głośno mówiono w mediach społecznościowych, że Google rozwinie jeszcze bardziej swoje algorytmy, a Facebook nie będzie miejscem, gdzie łatwo będzie można trafiać do czytelników. Myślałem, że mam czas, jednakże blogowanie czegoś mnie nauczyło. Dzięki temu potrafię przyznawać się do błędu, pochylić głowę, gdy napiszę coś głupiego. Mimo wszystko najważniejszą lekcją, jaką dało mi blogowanie, jest umiejętność reagowania i planowania, gdy zbliża się jakaś katastrofa. Tą katastrofą miała być blokada, o której opowiem więcej już za chwilę.

Od 2017 roku dostałem kilka zapytań o powody pozostania na darmowej platformie Blogspot.com. Dlatego, gdy otrzymywałem kolejne zapytania w 2018 roku, zrobiłem plan i podzieliłem się swoim pomysłem w artykule ,,Jak przeprowadziłem rebranding bloga”. Świadomy nadciągających zmian w Internecie, postanowiłem działać. Chciałem ruszyć z newsletterem, ale takim, który sam bym chciał czytać, a nie regularnie otrzymywanym spamem z linkami do najnowszych postów na blogu. Moja głowa jest pełna pomysłów, a WordPress otworzył przede mną wiele możliwości, których dotychczas nie znałem.

Jak stworzyć kreatywny newsletter

Postanowiłem realizować webinary, nagrywać podcast ,,Nie będąc sobą” oraz dzielić się swoim życiem z osobami czytającymi mój blog, tylko w bezpiecznym miejscu! Dlatego stworzyłem Zamkniętą Listę, która polega na niczym innym, jak rozbudowanym newsletterze. Zapisując się do niego, każdy otrzymuje dostęp do panelu, który zawiera skróty do niedostępnych na blogu podcastów, webinarów, darmowych materiałów czy rozdziałów e-booków. Gdy ktoś przez dłuższy czas nie odczytuje wiadomości ode mnie, zostaje usunięty, abym nie zostawiał spamu na skrzynce e-mail. Dzięki temu, zbliżająca się blokada nie okazała się problemem, którego nie dałoby się obejść.

Krok z otwarciem Zamkniętej Listy był słusznym rozwiązaniem, ponieważ w 2019 roku kilka opublikowanych przeze mnie treści, nie spodobało się Facebookowi, więc nałożył na mnie blokadę, która nie pozwala na docieranie do nowych odbiorców na Instagramie, ani dzielenie się linkiem do mojej strony i artykułów w komunikatorze Messenger oraz What’s App. Dzięki temu tylko osoby z Zamkniętej Listy przy okazji pogawędki ze mną dowiadują się o nowych treściach na blogu, chyba że sami wcześniej zajrzą i je przeczytają. Blokada polegała też na tym, że przez kilka dni Facebook i Instagram wyświetlał fałszywą informację, że mój blog został usunięty lub jest zawirusowany.

Nowa forma publikacji w social-mediach

Nieodpowiedzialne i głupie byłoby całkowite rezygnowanie z portali społecznościowych. Facebook oraz Instagram jest najczęściej wybieraną formą kontaktu i subskrypcji tego, co robię w Internecie. Co mogłem zrobić, aby informować o nowych treściach, bez podawania o nich wielu informacji? Zadanie było trudne, ale i jemu musiałem podołać. Blokada sprawiła, że podszedłem do sprawy inaczej.

Na Instagramie przestały działać hashtagi i geolokalizacja, a InstaStory wyświetla się nielicznym obserwującym. Na Facebooku linki wyświetlają się tylko tym, którzy odwiedzają fanpage. Co miałem zrobić, żeby sprostać temu wyzwaniu, skoro nawet reklama nie była możliwa? Odpowiedź jest banalnie prosta — zdjęcia i puste posty. Gdy publikuję artykuł lub felieton na blogu, nie mogę o nim informować, więc robię coś, co przy okazji nie zaśmieca portali społecznościowych linkami i obrazkami typu ”kliknij tutaj!”

Jak publikuję na Facebooku, a jak w Instagramie

Publikuję całkiem nowy post na Facebooku, w którym wyrażam swoje stanowisko w danej sprawie. Oczywiście nawiązuje ona do nowej treści na blogu. Na końcu wywodu informuję, że więcej napisałem na ten temat w nowym wpisie na blogu. Czasem zamieszczam zdjęcie, innym razem rezygnuję z tej praktyki. W sprawie Instagrama podjąłem najbardziej radykalną i szaloną decyzję. Usunąłem wszystkie 2 000 zdjęć w ciągu dwóch dni. Zostawiłem tylko zdjęcia z sesji zdjęciowych, które prezentują wyłącznie mnie. Chciałem, aby profil dorównał obecnej blogosferze i standardom w niej panujących. Ustaliłem, że zdjęcia będą pojawiać się sporadycznie, a w przeciągu miesięcy nawet w ogóle. Rozumiem oburzenie odbiorców i specjalistów, mówiących, że ten krok doprowadzi do mojego medialnego samobójstwa.

Tylko w tym przypadku, portale społecznościowe skutecznie spełniły ten wariant. Po złamaniu regulaminu Facebooka nie mogę już na nic liczyć. Moje posty w Instagramie wyświetlają się i tak nielicznym. Póki w jakimś stopniu działa InstaStory, wolę na nim dzielić się tym, co nowego u mnie oraz na blogu. Posty w Instagramie są tylko wizytówką, skupiającą się głównie na poruszanej tematyce i tym, czym się zajmuję. Dzięki temu, blokada jest praktycznie niezauważalna dla odbiorców, natomiast informuję o niej, aby w razie nierozumienia moich działań, byli świadomi, że powodem jest omawiana przez nas blokada.

Po co Ci drugie konto w Instagramie

Utworzyłem więc drugi profil, na którym publikuję luźniejszą formę. O dziwo tamto konto nie jest zablokowane, więc dzielę się życiem i pracą na InstaStory tylko wtedy, gdy mam coś naprawdę ważnego do powiedzenia. Nie chcę się ponownie narażać dla portalu Facebook, ponieważ w razie potrzeby, na drugim koncie będę mógł pozwolić sobie na dotarcie do większej liczby osób, ponieważ hashtagi oraz oznaczenie lokalizacji w nim działa.

To podejście, chociaż wydaje się obsesyjne lub nieodpowiednie, może Cię ustrzec przed blokadą Facebooka, brakiem zamartwiania się o zmniejszenie zasięgów oraz ułatwić budowanie relacji z odbiorcami. Więcej na ten temat przeczytasz w e-booku ,,Social-Media & Blogowanie„, który dostępny jest na mojej stronie. Zapraszam Cię serdecznie i dziękuję za poświęcony mi czas. Wciąż mam nadzieję, że kiedyś się spotkamy i porozmawiamy, jak na ludzi przystało.

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych.